Nie lubię opowiadać o swoich planach. W styczniu działo się dużo. Na nudę nie mogłem narzekać. Nie podobało mi się tylko jedno. Gdy spojrzałem dziś na mój styczniowy plan okazało się, że większość z celów tam zawartych niestety, ale wypełniłem nie w stu procentach. Co prawda we wszystkim, w każdym większym i mniejszym projekcie czy działaniu ruszyłem do przodu, ale w żadnym z nich na tyle, żebym mógł powiedzieć “w końcu to skończyłem”.

Nie lubię tego uczucia. Nie cierpię, kiedy zapisuję cel i określam dokładny termin ukończenia, a gdy przychodzi czas na pokazanie efektów, nie mam co pokazać. Muszę wtedy cel przepisać na następny okres i pracować nad nim dalej. Obiecuję, że już niedługo przestanę ciągle mówić ogólnikami i w końcu pokażę efekty.

Stycznia nie mogę uznać za miesiąc nieudany. Tak jak pisałem wcześniej – z pewnymi sprawami ruszyłem do przodu i to jest duży plus. Najbardziej zaś ruszyłem w ostatnim tygodniu. Dopiero wtedy uprzytomniłem sobie, że to koniec miesiąca i wziąłem się za coś co odkładałem tak długi czas. Jestem pewny, że już niebawem dowiecie się czym to “coś” jest.

Na pewno wiele przez ten miesiąc zrozumiałem, wiele się nauczyłem. Głównie o sobie samym, ale nie tylko. Wiem, że przede mną dużo pracy, ale wcale mnie to nie zniechęca. Miałem niedawno pewną interesującą rozmowę, podczas której zostałem mówiąc prosto “zjechany”. Usłyszałem mocną krytykę i mnie samego i mojego pomysłu i mojej decyzji (tej o rzuceniu studiów). Co jest ciekawe i co mnie samego zaskoczyło to moja reakcja. Ja wcale nie poczułem się źle. Nie poczułem się zraniony czy w jakiś sposób dotknięty. Nie byłem wcale przybity, wręcz przeciwnie. Po tej rozmowie czułem się jeszcze mocniejszy i jeszcze bardziej zdeterminowany niż przed. Bardzo mi się to uczucie spodobało :) . Jestem pewny, że kilka miesięcy temu nie zareagowałbym w ten sposób. W jakimś sensie jestem teraz innym człowiekiem. Nie całkiem innym, ale zmiany są zauważalne, nawet jeśli nie widać ich tak bardzo na zewnątrz.

Nie chciałem się tym razem specjalnie rozpisywać, bo mam inny pomysł. Wiem, że tego bloga czyta pewna grupa ludzi. Dzięki wam za to i chociaż większości z was nie znam, to czuję na sobie wasze spojrzenia. To mnie niesamowicie motywuje!

Pomyślałem jednak, że może dobrze byłoby, gdybyście się ujawnili.

1. Może macie do mnie jakieś pytania ?  Czemu mam pisać o tym co mi do głowy wpadnie, skoro mogę napisać konkretnie o tym co was interesuje.

2. Może nie tylko ja, ale i wy będziecie opisywać swoją drogę ? Oczywiście nie drogę do miliona, ale taką bardziej “przyziemną”. Jak wam minął styczeń ? Co dobrego się przydarzyło, a co można jeszcze poprawić ? Jakie  macie plany na następny miesiąc ?

—-

Na koniec, zanim zaczniemy pracowity tydzień, trochę muzyki: